Translate

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Opowiadanie I

"O przygodzie księżniczki"


W małym domku na środku lasu przy ogromnych górach. Mieszkała mała księżniczka o szarych włosach. Bardzo lubiła jednorożce i muskularnych facetów. Księżniczka nazywała się Kunegunda. Miała na swej polanie przy domku białego tygrysa, na którym skakała przez przeszkody, ale również bardzo wykwalifikowaną służbę, czyli maruderów. Tygrys oglądał się za kocicami i obwąchiwał ich ogony. Pewnego razu księżniczka wybrała się na grzyby żeby przygotować wywar na jej ukochaną macochę, która władała małą krainą zwaną Świdrygałą. Kunegunda zawsze chciała dosiąść tronu mino swojego pryszcza na nosie. Dodała do wywaru muchę, kapustę, miód i siki tygrysa, który jakoś był bardzo niezadowolony z tego powodu. Kiedy wywar pichcił się w miedzianym kociołku w upale dnia, Kunegunda jak co dzień ćwiczyła na swym tygrysie skoki przez przeszkody. Podczas męczącego treningu rozpruły jej się spodenki:
-O NIE! - krzyknęła. - CHŁOPCY ZARAZ TU BĘDĄ! CÓŻ JA POCZYNIĘ O JA BIEDNA KUNDZIA ZROBIE?!
W tym czasie przez las wędrował brodaty, wąsaty, owłosiony, śmierdzący rzeźnik ze swą piękną idealną córeczką, która była w wieku Kunegundy. Księżniczka rozpaczała nad rozprutymi spodniami i próbowała zejść z tygrysa, ale noga zaplątała jej się w strzemię. Tygrys miał na sobie siodło i beztrosko biegał po polanie z zwisającą Kunegundą u boku. Kiedy rzeźnik i jego córka weszli na polanę królewny. Kunegunda zasłoniła liściem tyłek i pobiegła do rzeźnika i powiedziała:
-Jestem taka samotna, proszę cię szlachetny mięsorąbaczu! Pozwól mi żeś pobawić się z tą dostojną panną u twego boku. TY o dobry panie pomógłbyś może schwytać tygrysa, bo jest mi potrzebny do wycierania podłogi ze strychu... Jego futro idealnie pochłania kurz i robaki!
Rzeźnik z uśmiechniętą miną odpowiedział jej:
-Nie ma problemu! Zaraz go złapię tylko gdzie pobiegł ten skubany smarkacz?
-Pewnie gdzieś biega po zagajniku! - odparła Kunegunda.
Stary rzeźnik poprawił spodnie na biodrach i pobiegł w podskokach na zagajnik tropić tygrysa, a tymczasem Kunegunda i córka rzeźnika poszły do domu gdzie smażył się boczek. Głodne dziewczęta zabrały się ochoczo do jedzenia.
-Masz coś do picia? -zapytała córka rzeźnika.
-Mam chwilunia.
Kundzia poszła do lodówki. Podała dziewczynie jakiś zielonkawy napój. Córka rzeźnika wypiła i spłonęła żywcem.
-O nie! Ale jestem głupia. Przez przypadek dałam jej wywar dla mojej macochy. Cóż ja teraz biedna zrobię! Przecież rzeźnik mnie zabije. Oj nieee... Już wiem!
Kunegunda pobiegła szybko do swego pokoju spakowała swoje rzeczy i w wielkim stylu wyskoczyła przez okno lądując w krzaku winogron. Wstała i otrzepała i uciekła do lasu gdzie spotkała swojego tygrysa. Zwierzę złapało ją za szyję i pociągnęło w środek lasu gdzie było zapalone ognisko.
-Puść mnie sierściuchu niedomyty! Łajzo jedna! -krzyczała.
-Nie. Pracuję dla rzeźnika. On już wie. Za złapanie ciebie obiecał mi górę świeżutkiego mięsa, którego Ty mi nigdy nie dawałaś!
-Och jak możesz się tak czepiasz szczegółów pchlarzu jeden! - warknęła księżniczka.
Zirytowany tygrys puścił dziewczynę stanął na dwóch łapach i zaczął warczeć:
-No dawaj na ring mała! Kto mnie tak przez całe moje życie upokarzał?!
-O ty świnio!
-Jestem tygrysem grubasie! - warczał dalej.
-No dobra dobra!
Zaczęła się walka. Pac! Pac! Po 5 min. Kunegunda leżała na plecach a nad nią stał tygrys.
-A teraz cię zgwałcę i porzucę w lesie. Po 5 dniach wrócę po ciebie i zaniosę dla rzeźnika który również Cię zgwałci, a później powiesi na drzewie!
Kunegunda strasznie się wystraszyła zaczęła uciekać w stronę domu jej babci. Mieszkała ona w olbrzymi pałacu na wzgórzu. 2 razy zgwałcona i pobita dziewczyna pobiegła do babci. Ta z maseczką na twarzy i w różowym szlafroczku z Haymitchem wyskoczyła przed dom i zaczęła boksować się z tygrysem, który ścigał dziewczynę. Kunegunda wbiegła do domu i zastała tam Syriusza Blacka w bokserkach i w różowych kajdankach przykutego do łóżka!
-Co ty tu robisz Black? -zapytała.
-Twoja babcia... no wiesz... Zaprosiła mnie na herbatkę - odparł bardzo zadowolony.
-Herbatkę? Tak się to teraz nazywa?
Nagle babcia wparowała do pokoju.
- Kochanie proszę idź się umyj, śmierdzisz sikami tygrysa, a ja tu dokończę omawianie interesów z panem Syriuszem.
Kunegunda posłuchała babci i wyszła. Idąc schodami na piętro usłyszała dobiegające z pokoju odgłosy. Bardzo dziwne odgłosy. Przypominały jej to sama nie wie co. Ale na pewno to były bardzo dziwne odgłosy...
Po cichu weszła do pokoju i zobaczyła tam babcie depilującą sobie nogi - to stąd te odgłosy pomyślała Kunegunda.
-Hahahhahahahhaha- zaczęła się śmiać. -A ja myślałam że... babcia hahaha - oznajmiła sama do siebie.
Wyszła z pokoju i poszła do łazienki. Stanęła przed lustrem i zaczęła rozplątywać swoje warkocze po czym weszła do pięknej, dużej kabiny prysznicowej i zaczęła się myć. Gdy nagle ktoś wszedł to łazienki i zamknął drzwi na zamek od środka. Była to jakaś dziewczyna, a nieświadoma Kunegunda myła pachy. Gdy się porządnie wyszorowała użyła suszarki by wysuszyć włosy.
- O lalalalalala Ala krzywe nogi ma ulalalal -śpiewała.
Księżniczka posiadała niezwykły głos. Gdy śpiewała ptaki milkły. Tego dnia jednak hałasowały w najlepsze:
-Zamknijcie te parszywe gęby bo ja śpiewam, nie mogę wytrzymać w tym hałasie!
A to nie były odgłosy ptaków to była ta tajemnicza dziewczyna, której Kunegunda nie zauważyła, ani ona ją. Nagle Kunegunda poszła po ręcznik w drugi koniec łazienki i ktoś kto stał w kącie rzucił w Kunegundę kasztanem.
- O ty...! Jak ja cię...
-Stul pysk i właź do wora!
Dziewczyna została brutalnie wepchnięta do worka, który śmierdział kurzym łajnem. W tym czasie babcia nawoływała wnuczkę:
-Kunegundo! Mam dla ciebie niespodziankę! Zejdź na dół!
A tymczasem dziewczyna, która zaatakowała Kunię wyskoczyła z nią przez okno i uciekła do głęęęboookieeegooo wąwozu znajdującego się kilka kilometrów od pałacu babci. Gdy dotarła na miejsce rozwiązała nagą Kunegundę (bo w końcu się kąpała nie?) rzuciła jej kilka starych szmat do ubrania i zapięła tytanowymi kajdankami w jednej z jaskiń w wąwozie.
-Rzeźnik powiedział, że jesteś mu bardzo potrzebna.
Chwilę później przyszedł rzeźnik z pobitym przez babcię tygrysem, który chciał znów obsikać Kunegundę. Tajemnicza dziewczyna okazała się siostrą bliźniaczką zabitej wywarem dziewczyny. Rzeźnik podziękował za jej śmierć, ponieważ był bardzo z niej niezadowolony. Nie umiała robić parówek, tymczasem Trisz (bliźniaczka) odpięła kajdanki Kunegundzie. Zszokowana królewna objęła i pocałowała Trisz. Kilka tygodni później Kungunda i Trisz wzięły ślub i zaadoptowały małego murzyna, a złośliwy tygrys wyzdrowiał i odnalazł swoją drugą połówkę - niedźwiedzicę i odtąd mieli małe niedźgrysy i każdy żył długo i szczęśliwie.



** KONIEC **

komentujecie, udostępniajcie to nas motywuje do pracy! ^^

2 komentarze: