"Peeta, kochanie!"
Za górami, za lasami żył sobie pewien chłopiec, który uwielbiał piec chleb. Robił to znakomicie. Każda dziewczyna na świecie chciałaby mieć takiego przystojnego piekarza. Zwał się Peeta. Peeta Mellark. Wszystkie dziewczyny szalały na jego punkcie. Wszystkie, a wśród nich Miju i Christy. Były to przyjaciółki, które zamieszkiwały krainę po drugiej stronie. Zawsze chciały spotkać Peetę. Aż pewnego dnia wybrały się do swojej stajni osiodłać konie. Gdy to zrobiły wskoczyły na ich grzbiet i pojechały na przejażdżkę przy strumyku w stronę domu Peety. Chciały spełnić swoje marzenia. Gdy tak jechały przez las Christy powiedziała :-Jak już będę z Peetą to możesz mieszkać blisko nas, wiesz żeby ci nie było przykro. Na to Miju odpowiedziała:
- Oj kochana! On jest mój i koniec kropka.
- No raczej nie!
Zaczęły się kłócić. Wiał lekki wiatr, ciepły, a promienie słońca pięknie odbijały się w wodach strumienia.
-Wiesz co ? Nie warto się na razie kłócić. -powiedziała Christy.
-Masz rację...o chłopaka? Phi. -powiedziała Miju.
Ale w głowach obu już wyrósł plan jak się pozbyć konkurentki. Christy chwyciła żelazko, które trzymała w torbie i rzuciła w drugą, ale niestety kabel zaczepił się o drzewo i nie doleciało. Druga nawet nie zauważyła. Jechały dalej gdy nagle Miju zaczęła strasznie szybko galopować, Christy nie miała szans na dogonienie jej. Christy z rozdziawioną mordą wpatrywała się w przyjaciółkę.
-Co robisz?! -wrzasnęła za nią.
-Spełniam marzenia!-krzyknęła Miju.
Nie zauważyła gałęzi przed sobą... Ała to musiało boleć, i zawisła na gałęzi, a koń pogalopował dalej.
-Hehe i było się tak śpieszyć? - powiedziała Christy ze złośliwym uśmiechem na twarzy.
-Przepraszam, że tak pogalopowałam...-powiedziała Miju
-Ok, ale sorry, spieszę się. Teraz ja jadę spełniać swoje marzenia. -Christy odwróciła się i pomachała Miju.
Miju powoli zeszłą z gałęzi i do Peety ruszyła pieszo. Gdy wieczorem zaszła do Peety zobaczyła swoją przyjaciółkę, która całuje jej największą miłość. Zdesperowana Miju zaczęła rzucać w nich świeżo upieczonymi bułeczkami. To zaimponowało Peecie. Odrzucił od siebie Christy i ruszył do drugiej dziewczyny. Miju ochoczo zabrała Peetę na konia i razem jechali ku zachodzącemu słońcu. Zaskoczona Christy pobiegła do garażu i wyciągnęła poduszkowiec. Jako że on pojawia się i znika odnalazła uciekinierów i zabrała Peetę. Poduszkowiec posiadał łazienkę więc Christy spuściła wszystkie odchody na Miju. Popatrzyła przez chwilę na brudną przyjaciółkę i ruszyła na zachód z Peetą. Tym czasem Miju wskoczyła do strumienia. Wyszła czysta i pachnąca i... sucha. Wirowała wzrokiem po niebie poszukując poduszkowca. Jest! Znalazła. Natychmiast wskoczyła na drzewo (jaki Spiderman ) Urwała gałąź i zaczęła ją ostrzyć scyzorykiem. Gdy skończyła wrzuciła w górę gałąź i przebiła poduszkowiec. Wrak zbliżał się ku ziemi co raz szybciej i szybciej! Wprost na ogromny głaz. Miju złapała i Peetę i Christy, ale ją wrzuciła do strumienia i uciekła z Peetą do jaskini, gdzie musiała wysuszyć buty, bo tylko one były mokre. Christy przybiegła z jęzorem na brodzie. -Kochanie! -zawołał Peeta. Christy rozsypała pinezki i rozłożyła skrzydła. Miju otworzyła gębę:
-Skąd ty masz skrzydła?
-Z dupy, a co? –powiedziała Christy.
Rozchichotany Peeta złapał się Christy i polecieli w stronę księżyca. -Tu będziemy bezpieczni powiedziała Christy stając na księżycu. Miju wychodząc z jaskini nadepnęła na pinezki:
-Cholera! –krzyknęła i zaczęła wyciągać pinezki z pięty.
- Kuźwa! I ona była moją przyjaciółką. Myśli, ze jak sobie przyczepi skrzydła gołębia do dupy i Peeta będzie jej? Grrr. Wstała i skakała na lianach za parą. Dogoniła ich i wyrwała Christy skrzydła, a Peeta spadł do wodospadu.
-Kuźwa! -powiedział.- Ale długo spadałem z księżyca. Ale gdzie Miju? Gdzie Christy? -Spojrzał w niebo. Christy szła po niebie. -Jak ty to robisz?- krzyknął.
-Talent.
Peeta spojrzał w górę.
-Aaa! -to spadała Miju z nieba. -Pomocy!
-Buahahahaha!-zaczęła sie śmiać Christy.
Podeszła pod spadającą Miju i podłożyła rozpalone węgle. Peeta się zdenerwował i popełnił samobójstwo.
- Ale z nas idiotki nie? - powiedziała Christy.
- A e hyala - wyjąkała Miju po czym zmarła od wylanego budyniu przez Peetę.
Zdruzgotana Christy nie wiedziała co ze sobą zrobić, więc zaprzyjaźniła się z Katniss i zarywała do Gale'a.
![]() |
| Peeta Mellark. |
*KONIEC*
Komentujcie, udostępniajcie! Motywuje nas to do pracy! ^^

Super :)
OdpowiedzUsuńDziękujemy ^^ I zapraszamy do czytania dalej ^^
UsuńZarąbiste ;o
OdpowiedzUsuńDziękujemy. ^^ Zapraszamy do czytania nowych opowiadań! :D
Usuń